logo
Home Współpraca zagraniczna Theo-Haus jako polska przystań w Bielefeldzie

Theo-Haus jako polska przystań w Bielefeldzie

Drukuj PDF

Co ja tu robie?

Od szeregu, prawie trzydziestu lat jestem związany z Domem Theodora Hürtha. Początkowo z funkcją pedagoga, którą wykonywałem pracując z tzw. młodzieżą przesiedleńczą głównie ze Sląska i nastepnie z krajów byłego ZSRR.

Ks.Theodor Hürth (1877 -1944), kolejny Generalny Prezes Kolpingfamilie po jej założycielu Adolphie Kolpingu, zginął podczas nalotu bombowego w Kolonii pod koniec drugiej wojny światowej. Dzieki jego ogromnemu zaangażowaniu w pomoc ludziom biednym i pokrzywdzonym przez los został nazwany drugim Kolpingiem, człowiekiem wychodzącym     na przeciw problemom innych w sposób iście ojcowski. Pomimo niezwykle trudnych dla kościoła katolickiego czasów narodowego socjalizmu udało mu sie zachować godność i wcielić w życie kolpingowe zasady i wartości. W uznaniu jego szczególnych zasług został on honorowym patronem nie tylko naszego Domu, ale też innych ośrodków niosących pomoc ludziom w wielu miastach Niemiec. Jego imieniem została nazwana też ulica, przy której stoi nasz Dom.

 

Wracając do mnie, jeśli chodzi o moją współprace z młodzieżą i z miastem Rzeszowem rozpoczeła sie ona od roku 2004. Wówczas Dom Theodora Hürtha po dwuletnim przestoju, dzieki mojej inicjatywie i kontaktach z Polską, zaczął przyjmować najpierw pojedyncze osoby,  a nastepnie coraz wieksze grupy. Były to grupy młodzieży, uczniów bądź też studentów indywidualnych, które przyjeżdżały na różne formy wymiany, na przykład z projektu Erasmus. Również dzieki wejściu we współprace z Urzedem Miasta Bielefeld (Urząd ds. miast partnerskich) dostaliśmy nowe możliwości współpracy nie tylko z miastami z Polski, ale również z innymi miastami partnerskimi Bielefeldu tak jak np. Nowgorod (Rosja), Rochdale (Anglia), Concarneau (Francja) czy wreszcie Rzeszów (Polska). Przez kolejne lata przybywały do Theodor-Hürth-Haus grupy uczniów i studentów na wymiane ze szkołami i uniwersytetem w Bielefeldzie. Rocznie przybywało tu od 5 do 6 grup z ww. miast, natomiast z Rzeszowa nawet po kilkanaście grup w roku. Dom Theodora Hürtha stawał sie coraz bardziej domem otwartym na wszelkiego rodzaju narodowości i kultury. Czesto spotykały sie tutaj różne grupy lub różni studenci, którzy zatrzymywali sie u nas w odwiedziny, bądź też na kilkutygodniowej czy też  semestralnej wymianie studenckiej. Od tego czasu, czyli od około 2006 roku Dom przyjął nazwe Miedzynarodowy Dom Studencki im. Theodora Hürtha i stał sie ostoją oraz zakotwiczeniem dla wielu młodych osób. W kolejnych latach Theodor-Hürth-Haus rozszerzał kregi swoich gości z różnych krajów świata studiujących na wielu wydziałach Uniwersytetu Bielefeldzkiego, jak też w Wyższej Szkole Technicznej Bielefeld. Miedzynarodowe Centrum Studenckie w Bielefeld (International Studentenwerk) zgłaszało sie do nas z potrzebą kolejnych zakwaterowań i w poszukiwaniu miejsc. W tradycji Domu od jakiegoś czasu jest uroczyste przywitanie każdego nowego studenta, szczególnie kiedy przybywał on po raz pierwszy z jakiegoś kraju, który nie był jeszcze u nas reprezentowany. Polega ona na zawieszeniu flagi w specjalnym do tego przeznaczonym pomieszczeniu, które nazywamy galerią flag. Do roku 2010 mieliśmy ponad 50 narodowości, które odwiedziły lub zamieszkiwały tutaj przez pewien okres czasu. Dom Theodora Hürtha stał sie przystanią miedzynarodową, ale pozostał dalej wierny gościom z Rzeszowa. Przyjazd każdej nowej grupy był dla Domu i dla mnie dużym wyzwaniem. Dzieki byłemu zarządcy Domu (Jugendheimstadt e.V.) można było polepszyć warunki zamieszkania i poprawić standard Domu poprzez pewne renowacje i nowe inwestycje. Było to potrzebne, a zarazem konieczne, żeby nowo przybyli goście poczuli sie u nas jak we własnym domu. Ponieważ mieli taką możliwość i pewną swobode działania, zawsze mogli przygotowywać sobie pewne regionalne posiłki, które pozwalały im odczuwać bliskość dalekiej ojczyzny. Naturalnie problem ten nie dotyczył gości z Rzeszowa. Tu kuchnia była przygotowana przez pracowników (też z Polski, mieszkających w Bielefeld) i nastawiona na smaczne dania, które zawsze zadowalały różne osobistości. Czesto uczestnicy również włączali sie w przygotowania posiłków i sami orgnizowali dla pozostałych mieszkańców Domu (innych narodowości) specjały polskie. To naturalnie pokazywało dobrą organizacje grup z Polski. Te posiłki czesto - jak mówi polskie przysłowie „przez żołądek do serca”, zbliżały i łączyły ze sobą mieszkańców Domu z różnych stron świata. Bywało też odwrotnie, że przy kolejnym spotkaniu, inni odwdzieczali sie tym samym. Czesto kuchnia stawała sie wieczornym miejscem spotkań, gdzie wspólnie jadano posiłki, prowadzono rozmowy i organizowało sie imprezy.

 

Po roku 2010 nawiązano dodatkowo kontakt z Instytutem Jezykowym „bibis”, który to prowadzi kursy jezyka niemieckiego dla obcokrajowców, którzy w przyszłości chcą studiować, albo pracować w Niemczech.  Istnieje też trzeci wariant - powrócić do swojego kraju i podjąć tam na wyższym stanowisku odpowiednią prace z wykorzystaniem znajomości jezyka niemieckiego. Ta grupa uzupełniała po cześci wolne miejsca miedzy innymi grupami.

Praca w Theodor-Hürth-Haus to nie tylko przygotowanie nowych miejsc noclegowych, ale to przede wszystkim praca z przybyłą młodzieżą (czesto z opiekunami), których należało zapoznać ze środowiskiem, z terenem i historią Bielefeldu. Oprowadzanie po najważniejszych historycznych punktach miasta, sprawiało, że młodzież pogłebiała swoją wiedze na temat tego miasta. Nie tylko Bielefeld był i jest ośrodkiem zainteresowania gości, ale również okoliczne miasta takie jak: Münster, Paderborn, Dortmund, Köln (Kolonia), gdzie chodzi głównie o pokazanie dobytku narodowego i kulturowego Niemiec. Ponadto organizujemy wycieczki krajoznawczo-turystyczne, aby odwiedzający nas zobaczyli jak bogata i malownicza natura otacza miejsce, w którym przebywają. Zależy nam szczególnie na tym, by mogli zobaczyć znak rozpoznawczy Bielefeldu, którym jest ciągnący sie pas górski - Teutoburger Wald, z jego ważnymi elementami, a mianowicie Externstein i Hermannsdenkmal w okolicach miasta Detmold.

Jeśli chodzi o studentów z innych kontynentów i dalekich państw to stanowili oni dla mnie jeszcze dodatkowe wyzwanie, gdyż należało wprowadzić ich w struktury polityczne, gospodarcze i społeczne Niemiec, aby ułatwić im pierwsze kroki w poruszaniu sie po obcym dla nich terenie. Bardzo czesto należało ich nauczyć podstawowych zachowań, od wizyty w urzedzie meldunkowym, poprzez poznanie struktur uniwersyteckich aż w warunkach koniecznych pójścia do lekarzy, apteki itp. Nie zawsze było to łatwe, gdyż wymagało niekiedy znajomości i posługiwania sie wieloma jezykami obcymi. Konieczna była też znajomość psychologii i umiejetność dotarcia do przedstawicieli różnych światów. Wymagało to zdolności do zdobycia zaufania, tak aby przełamać bariery miedzykulturowe i miedzyludzkie, utrudniające zaklimatyzowanie się w nieznanym środowisku.

Wracając do Rzeszowa, naszego miasta partnerskiego to trzeba powiedzieć, że wieść o Domu Theodora Hürtha dość szybko sie rozsławiła jako ośrodek, w którym Rzeszowianie są zawsze otoczeni szczególną troską i opieką. Coraz cześciej meldowały sie u nas rzeszowskie grupy z różnych szkół i uniwersytetów, choćby nadmienić Zespół Szkół Ekonomicznych im. Marii Skłodowskiej-Curie, Zespół Szkół Gospodarczych im. Spytka Ligezy, studentów Politechniki Rzeszowskiej jak i Uniwersytetu Rzeszowskiego, szczególnie z wydziału germanistyki, a także szkoły podstawowe oraz licea. Dla naszych gości zawsze organizujemy czas wolny poprzez ogniska, grillowania, czy też dyskoteki. Dzieki pomieszczeniom jakie posiadamy, a są to m.in. siłownia, tenis stołowy, piłkarzyki, bilard i inne, można tu spedzić przyjemnie czas do późnych godzin wieczornych.

Przypomniało mi sie, odpowiadając Państwu na pytanie z tytułu artykułu „ co ja tu robie?” - myśle, że chyba już cześć została opisana, jednak chciałbym jeszcze rozwinąć swoją wypowiedź, a mianowicie moim zadaniem jest krzewienie kultury i historii Polski na terenie Bielefeld, nawet dalej idąc - Niemiec, dlatego też m.in. jestem w Zarządzie Niemiecko Polskiego Towarzystwa (DPG), które ma bardzo ścisłe kontakty z miastem partnerskim - Rzeszowem. Poprzez Urząd Miasta Bielefeld i dzieki szczególnej pomocy pana Olafa Selonke, który zawsze serdecznie wita mnie po polsku, ta relacja została nawiązana kilka lat temu i nadal zapewnia spokojne przejście do czesto niełatwych punktów, które trzeba omówić w przygotowaniu sie do różnych imprez, gdzie omawiane są przeróżne sprawy i programy. Są one związane z przyjazdami poszczególnych grup do Bielefeld, a zwłaszcza tych z Rzeszowa. Ponadto, dzieki tym dobrym relacjom możemy spotykać sie w Ratuszu Miejskim na różnych wydarzeniach i uroczystościach takich jak np. świeto narodowe Polski Trzeciego Maja, które już od lat zakorzeniło sie w kalendarzu niemiecko-polskich spotkań, w których bierze osobiście udział Prezydent Miasta Bielefeld – Oberbürgermeister Pan Pit Clausen.

Jest to dodatkowa działalność naszego Domu, którą chciałbym Państwu przedstawić, ponieważ  wiele nieoficjalnych imprez pozastudenckich jest organizowanych rownież na terenie Theodor-Hürth-Haus. Do nich m.in. należą spotkania delegacji Urzedu Miasta Rzeszowa z przedstawicielami Urzedu Miasta  Bielefeld, z polskiej strony czesto na czele z Prezydentem miasta Tadeuszem Ferencem, rektorami, profesorami Uniwersytetu Rzeszowskiego i Politechniki Rzeszowskiej.

Znamienici goście to oczywiście ogromne wyróżnienie dla naszej placówki. Jednak nie  przyjeżdżają tutaj tylko ważne osobistości z Polski, ale także zwyczajni młodzi ludzie po to, aby uzyskać szanse rozwoju w innym kraju i to właśnie ich dobro szczególnie leży mi na sercu.

Naturalnie nie moge pozwolić, aby w moją działalność wkradł sie jakikolwiek bałagan, dlatego ściśle stosuje sie do ustalonego na bazie wieloletnich doświadczeń kalendarium. W naszym Domu podejmuje gości z Rzeszowa, wszystkie grupy mogą zawsze liczyć na moje wsparcie oraz opieke i pomoc w każdej dziedzinie.

Jak każdego roku w lutym przybywa z Rzeszowa drużyna piłkarska składająca sie z pracowników Urzedu Miasta, którzy biorą udział w miedzynarodowym, halowym turnieju piłki nożnej. Mają oni za sobą wiele sukcesów m.in. w roku 2015 zdobyli I miejsce, wygrywając z silną drużyną z Nowgorodu - innego partnerskiego miasta Bielefeld.

Na przełomie czerwca i lipca odbywa sie olimpiada sportowa „Bethel-Athletic” organizowana przez Mamre Patmos Schule, dla osób niepełnosprawnych. Przybywają na nią również dzieci i młodzież ze szkoły UNICEF z Rzeszowa, które również jak inne grupy, goszcze w naszym Domu.

Od wielu lat stało sie tradycją, że przed wakacjami  Theodor-Hürth-Haus organizuje we współpracy z Towarzystwem Niemiecko-Polskim (DPG) tzw. „Sommerfest”, po polsku „świeto lata”, w ogrodach Domu, na które przybywa zwykle od 100 do 150 osób. Tego roku w naszej placówce miał miejsce wyjątkowy festyn, ponieważ obchodziliśmy go w ramach 25-lecia partnerstwa Bielefeld-Rzeszów. Na obchody tego jubileuszu przybyli przedstawiciele władz miasta Rzeszowa w osobach: zastepca prezydenta Marek Ustrobiński, przewodniczący rady miasta Andrzej Dec, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Sylwester Czopek, prorektor Politechniki Rzeszowskiej prof. Grzegorz Masłowski i pani Elżbieta Piecuch z Wydziału Promocji i Współpracy Miedzynarodowej Urzedu Miasta Rzeszów, którzy jako nasi zacni goście wpisali sie do Ksiegi Pamiątkowej Domu.

Kolejnym wydarzeniem jakie ma miejsce na początku września w Bielefeldzie jest „Run and roll day”, na którym pojawia sie także grupa sportowców z Rzeszowa. Po całodniowym, a czesto również zwycieskim dla Polaków turnieju nastepuje zasłużony odpoczynek w Domu Theodora Hürtha.

W ramach DPG organizujemy przy udziale Domu Theodora Hürtha szereg imprez o charakterze historyczno-kulturalnym przeznaczonych dla sympatyków i zrzeszonych  w towarzystwie niemiecko-polskim. Imprezy te są również istotnym wydarzeniem dla władz miasta, polityków i każdego zainteresowanego mieszkańca miasta Bielefeld,chocby wspomniec wystawy malarskie pani Renaty Szyszlak, profersor Uniwersytetu Rzeszowskiego .  O randze tych wydarzeń,naszej działalności najlepiej mogą świadczyć dziesiątki artykułów z gazet polskich i niemieckich, opowiadające o podejmowanych przez nas wyzwaniach.

Szereg wieczorów poetycko-literackich, poetycko-muzycznych, wystepy aktorów i artystów z Polski m.in. Tadeusza Drozda, Steffena Möllera czy Kabaretu „Rak” w sali Theodor-Hürth-Haus jest tak zorganizowanych, że nasz Dom jest dla nich nie tylko sceną, ale również miejscem zamieszkania, w którym czują sie swobodnie i bezpiecznie. To jakby znowu daje nam odpowiedź na postawione mi pytanie „co ja tu robie?”. No właśnie m.in. to o czym Państwu opowiadam i przekazuje. Każdy dzień tutaj to dla mnie nowe wyzwanie, to nowy epizod i ciągle nowe niespodzianki. Lubie to, ponieważ każdy dzień, każda chwila różni sie od kolejnej.

Dzieki temu moge sie spełnić, wybiec naprzeciw innym wyzwaniom.

Rokrocznie na przełomie października i listopada odbywają sie u nas koncerty jesienne.

Z Poznania gościmy wtedy pana Grzegorza Rudnego (fortepian) i pana Doriana Pawelczaka (skrzypce), którzy dają dwa koncerty w Bielefeldzie w ciągu roku: jeden w katolickim gimnazjum „Marienschule”, a drugi naturalnie w Theodor-Hürth-Haus, z salą wypełnioną po brzegi, zawsze z bardzo dobrą notą dziennikarską.

Kolejnym punktem wydarzeń są nadchodzące końcem listopada tradycyjne „Andrzejki”. W bieżącym roku bedziemy je obchodzić już po raz dziesiąty. Zaproszeni są na zarówno  niemieccy jak i polscy goście. Impreza ta odbywa sie zawsze w przyjaznej i radosnej atmosferze.

Punktem kulminacyjnym kończącym zawsze rok kalendarzowy jest tzw. „Weihnachtsfeier”, czyli tradycyjne śpiewanie koled polskich i niemieckich w gronie przyjaciół i mieszkańców Domu Theodora, którzy jak wiemy pochodzą z różnych stron świata. Mimo to chetnie uczestniczą oni w uroczystościach bożonarodzeniowych, które naturalnie są świetem chrześcijańskim. Nie przeszkadza to jednak, aby typowo chrześcijańskie świeto stało sie wydarzeniem integrującym ludzi, mających różne kultury i wyznających różne religie.

Dokładam wszelkich starań, aby wszyscy mieszkańcy Domu umieli sie jak najlepiej odnaleźć w nowym i nieznanym dla nich miejscu, poznać kulture goszczącego ich kraju, zaprzyjaźnić sie z nią i nauczyć sie w niej funkcjonować. Unia Europejska, do której należymy jest domem bez barier, ale każdy kto w niej przebywa musi mieć świadomość jakie niesie to ze sobą zobowiązania. Ze wszystkich sił, ale jak dotychczas bardzo skutecznie wprowadzam moich podopiecznych w nowy dla nich świat i wielu, dzieki mojej działalności staje sie pełnoprawnymi członkami naszej europejskiej wspólnoty.

 

I co ja tu robie?

To nie jest tylko wyliczanie kolejnych uroczystości i spotkań, ale w 80% wszystkie te imprezy odbywają sie na terenie Theodor-Hürth-Haus, czyli pod moim okiem. Naturalnie w uzgodnieniu z Zarządem Domu, obecnie Adolph Kolping Stiftung Paderborn i miejscowym  Niemiecko-Polskim Towarzystwem (DPG).

To są setki jak nie tysiące godzin, które poświecam na rzecz przyjaźni naszych obu miast Rzeszowa i Bielefeldu. Przy takiej czy innej okazji zawsze padają słowa podziekowania skierowane pod adresem Theodor-Hürth-Haus na moje rece od władz obu miast, co daje mi ogromną satysfakcje i siłe do dalszego działania. Jak już wspomniałem szereg artykułów w gazetach odzwierciedla wkład pracy Domu kierowanego przeze mnie, w rozwój i podtrzymywanie współpracy niemiecko-polskiej. Na moje 25-lecie pracy w Theodor-Hürth-Haus ukazały sie artykuły pod tytułem „Najbardziej znany Bielefeldczyk w świecie-Andrzej Chmielecki”. Jak już wspomniałem, nie jest to moja jedyna działalność. Oczywiście całym sercem jestem z Polską, ale dumny jestem też z tego, że udaje mi sie zintegrować z Europą, z wieloma osobami z różnych krajów, w których obecnie panuje wojna i niepokój.

I co ja tu robię?

W swojej ogromnej kolekcji odznaczeń i wyróżnień za zasługi dla współpracy niemiecko-polskiej posiadam miedzy innymi szereg listów pochwalnych m.in. od Prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, medal Adolpha Kolpinga za uznanie mojej pracy oraz wiele drobnych pamiątek z całego świata, które zdobią moje biuro. Przez ostatnie dwa lata zmienił sie troche charakter prowadzonego przeze mnie Domu, otóż niestety w całości jest on zamieszkiwany przez studentów Instytutu Jezykowego „bibis”, dlatego nie ma mozliwosci, aby przyjać zbyt wielu gości przyjeżdżających z Rzeszowa. Nie zmienia to faktu, że zawsze są i bedą oni dla mojego serca najbliżsi, dlatego też, mimo iż nie mam możliwości przenocowania ich, zawsze podejmuje ich w moim Domu, organizuje dla nich program kulturalny, pokazuje miasto Bielefeld i opowiadam o jego historii i teraźniejszości. Goście z Rzeszowa zawsze mogą liczyć na moją pomoc i wsparcie.

I co ja tu robię?

Wynika z tego, że spotykają mnie tu tylko same przygody i przyjemności. O nie...najważniejsza jest tu jednak sumienna praca. Każdy dzień przed południem to spotkania z pracownikami Domu, omawianie zadań i zaleceń, które są do wykonania w naszym miejscu pracy również na zewnątrz, np. prace w ogrodzie. Okres wczesnego popołudnia, czesto do późnych godzin to praca biurowa, gdzie zajmuje sie wszelkimi dokumentami, odbieram liczne telefony i załatwiam kolejne terminy i spotkania. W godzinach wieczornych w dalszym ciągu przebywam w biurze i poświecam ten czas dla studentów na indywidualne rozmowy, aby pomóc im w rozwiązywaniu ich bieżących problemów. Staram sie być dla nich starszym bratem, ojcem, przyjacielem, dlatego też służe im radą i wsparciem. Nie jest to dla mnie z góry narzucony obowiązek, ale przyjemność, że komuś jestem potrzebny. Czesto brakuje mi czasu dla siebie i własnych potrzeb, ale znajduje zawsze czas na rzecz przyjaźni niemiecko-polskiej (Bielefeld- Rzeszów). To wynagradza mi cały trud włożony w funkcjonowanie placówki.

A jak wlaśnie wygląda wspołpraca z Rzeszowem ?

Na pierwszym miejscu mamy panią Ele Piecuch z Urzedu Miasta, która na każdym kroku służy swoją radą i pomocą, stara sie wszystkie sprawy złatwić szybko i kompetentnie.

Kogo jeszcze mamy z drugiej strony? Naturalnie Polsko-Niemieckie Towarzystwo ze Sławkiem Schultisem oraz niezawodnym Wojtkiem Furmanem czy też Agnieszką Czech-Rogoyską. W ostatnch latach ważną osobą w naszej współpracy jest też pani Marta Turzańska, która odwiedza nas z grupami uczniów z Zespołu Szkół Ekonomicznych z Rzeszowa. Ponadto jak wszystkim wiadomo czeste, prywatne znajomości zaliczane są do najprzyjemniejszych i najlepiej funkcjonujących. To dzieki tym regularnym kontaktom utrwala sie przyjaźń obu krajów i miast.

 

A Internet ?

I tu czesto trzeba zagladać m.in. na poczte, bo to tam przychodzi również wiele e-maili

i wiadomości. Swoją drogą popularny w dzisiejszych czasach portal spolecznosciowy Facebook pomaga nam również w utrzymywaniu kontaktów z całym światem, a także w informowaniu na bieżąco o wydarzeniach jakie mają miejsce w Theodor-Hürth-Haus, z racji tego że mamy swoją strone internetową.

Myśle, że po tych opisach i moich osobistych wyznaniach można śmiało powiedzieć, że Theodor-Hürth-Haus był, jest i bedzie przystanią polską, ale i nie tylko, bo obecnie także przystanią miedzynarodową dla wielu obcokrajowców z najróżniejszych krajów. Do obecnego czasu pojawili sie studenci z ponad 80 państw z całego świata - cześć z nich postanowiła złączyć swoje życie z Bielefeldem. Jest to miłe, że ludzie nie tylko piszą i dzwonią, ale też wpadają osobiście żeby choćby na chwile wrócić pamiecią do spedzonych ze mną chwil i przypomnieć sobie czas w Theodor-Hürth-Haus, który na zawsze pozostanie w ich sercach.

Autor: Andrzej Chmielecki

Współautor: Magdalena Przybyło klasa 3bt

Wersja niemiecka

 

SEKRETARIAT

7.30 - 15.30

English French German Italian Polish Russian Slovak Hungarian
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś392
mod_vvisit_counterWczoraj464
mod_vvisit_counterW tym tygodniu3376
mod_vvisit_counterW zeszłym tygodniu3381
mod_vvisit_counterW tym miesiącu11606
mod_vvisit_counterW zeszłym miesiącu13744
mod_vvisit_counterOd początku1706957

Online (ostatnie 20 minut): 10
Twój nr IP: 54.225.59.14
,
Dzisiaj jest: Wrz 22, 2018