Archiwum z Listopad, 2010

To już jest koniec, nie ma już nic

piątek, Listopad 26th, 2010

No cóż… Zbliża się już koniec naszego wyjazdu. Te 3 tygodnie minęły bardzo szybko. Dzień wczorajszy był naszym ostatnim dniem w pracy. Prawdę mówiąc jak tak podsumuję cały ten czas, to jestem bardzo zadowolony z moich praktyk i z tego, czego się tam nauczyłem. W firmie panuje świetna atmosfera i na pewno będę miło wspominał mój pobyt w niej.

Tymczasem kilka fotek z mojego miejsca pracy:) łezka się w oku kręci xD

Munich, Munich

czwartek, Listopad 25th, 2010

Az trudno uwierzyc, ze minely juz prawie trzy tygodnie i pojutrze wracamy do domu. Nie sposob nawet opisac i nie oddadza tego zadne zdjecia, ile pieknych miejsc widzielismy i ilu niezwyklych rzeczy tu doswiadzczylismy.

Ja wczoraj po raz ostatni bylam na kontroli w firmie CD Werbemittel, i nie jest to bynajmniej producent plyt CD, ale firma marketingowa. Po raz kolejny uslyszalam same pochwaly dotyczace jednej z uczennic naszej szkoly.  Kazdy z uczniow jest chwalony w swoim miejscu pracy. Pracodawcy mowia, ze sa sumienni, pracowici, punkualni, zaangazowani, itp, itd… A kiedy prosze ich o telefon, w razie jakichkolwiek problemow, zapewniaja, ze napewno nie bedzie takiej potrzeby. I rzeczywiscie jak na razie nikt do mnie nie dzwonil:)

Naprawde milo jest stale sluchac komplementow. I ogolnie ciezko bedzie sie rozstawac z tym miastem, tym bardziej ze pogoda dzis sie poprawila i chetnie pospacerowalibysmy troche, poszli cos jeszcze pozwiedzac. Ale czas juz chyba nie pozwoli, bo praktykanci pewnie jak zwykle wroca z pracy ok godz 18 zmeczeni i pelni wrazen. A jutro czeka nas jeszcze pozegnalne spotkanie w szkole, pakowanie i przygotowania do wyjazdu.

Po raz ostatni pozdrawiam wszystkich z tego fantastycznego miejsca i do zobaczenia w poniedzialek na lekcjach

Agnieszka Chmielowiec

Wyginamy smialo cialo:)

środa, Listopad 24th, 2010

Po calym tygodniu ciezkiej pracy zdecydowanie nam wszystkim nalezy sie odpoczynek.. Znalezlismy swietny sposob aby sie troszke zrelaksowac. Otoz wieczorami chodzimy cala grupa wyginac smialo cialo :D Na jednej ulicy znajduje sie zbiorowisko (Kultfabrik) okolo 20 clubow, z roznymi stylami muzyki. Poczawszy od popu przez techno,  na salsie i electro konczac.  Opcji jest bardzo wiele, co nam sie najbardziej podoba. :) Dodam tez, ze jest tu bardzo tanio i mozna kupic karnet do kilkunastu klubow.  Poznalismy tu mnostwo nowych ludzi z roznych krajow i naprawde jest co wspominac… :) Strasznie bedzie nam brakowac tej atmosfery i zyczliwosci ludzi, ktora nas tu spotkala ;(

Caroline:*

MŁODZI GNIEWNI

wtorek, Listopad 23rd, 2010

Jak to P. Turzańska powiedziała „ ROZNIESIECIE MONACHIUM” i tak się stało:D

Tak wiem to już ostatni tydzień a ja jeszcze nie opowiedziałam nawet o swojej firmie. Jaka jest i jakie są w niej moje funkcje.

Jak już wcześniej wspomniałam pracuje w firmie marketingowo- reklamowej CD Verbemittel.  Na początku trudno było mi się w niej odnaleźć, ale teraz jest już znacznie lepiej. Poznałam mase ludzi,którzy chętnie mi we wszystkim pomagają. Nigdy nie pracuje sama zawsze w grupie. Uważam,że jest to bardzo duży plus, ponieważ ćwiczę cały czas język obcy, którym się porozumiewamy. Moje obowiązki w firmie są różne prze- różniste robię praktycznie wszystko. Najczęściej pracuje z komputerem lub w magazynie, gdzie pakuje, wysyłam paczki i listy. Staram się nie pracować tylko w jednym dziale i w jednym miejscu lecz uczyć się wszystkiego po trochę. Przez te 2 tygodnie nauczyłam się bardzo dużo. Wiem już jak tak naprawdę wygląda ciężka praca od świtu do zmierzchu. Uważam, że trafiłam do bardzo dobrej i uczciwej firmy, ale także bardzo zabieganej w której zawsze jest co robić:)

Na kadrę z która współpracuje nie mogę narzekać. Są to bardzo mili ludzie a przede wszystkim kolega z którym teraz pracuje.

A oto jedno z moich stanowisk pracy

Wszyscy trafiliśmy do innych firm. Nasze prace znajdują się w 4 stronach świata. Niektórzy mają więcej a niektórzy mniej obowiązków, ale jesteśmy tutaj zdani na siebie i myślę,że radzimy sobie doskonale. Szkoda, że to już koniec praktyk przygody- pracy, która była takim odejściem od rzeczywistości.

PS Monachium jako miasto jest piękne i bardzo wygodne do życia.

=]

Mecz na Alianz Arena

wtorek, Listopad 23rd, 2010

Witam:)

Niedziela – każdy wie dzień Boży, gdzie człowiek ma odpoczywać. My w myśl tej regule postanowiliśmy się rozerwać trochę, idąc na mecz piłki nożnej. Dzień rozpoczęliśmy klasycznie od śniadania, a poźniej wybraliśmy się do kościoła, lecz jak pewnie każdy, co podróżuje wie, że więcej czasu zabiera szukanie kościoła z mszą, niż ona sama:) po niej wsiadliśmy w metro i pojechaliśmy na Alianz Arenę (kibicom piłki nożnej nie trzeba tłumaczyć jaki to jest stadion). Niestety słynny klub Bayern Monachium grał na wyjeździe i musieliśmy się zadowolić meczem drugiej ligi niemieckiej pomiędzy TSV 1860 Monachium, a FSV Frankfurt. Mecz stał na niezłym poziomie i do końca był bardzo ciekawy. Zakończył się on wynikiem 3:3, a na stadionie było tylko, a może aż 17 tys widzów, lecz patrząc na możliwości tego stadionu (pomieści ponad 60 tys. kibiców) był to raczej średni wynik.

Pozdrawiam

Dawid

Praktyki w Mohr-Villa e.V.

poniedziałek, Listopad 22nd, 2010
  • Przed pierwszym dniem praktyk mialysmy pewne obawy co do naszej firmy i praktyki w niej, a jednoczesnie bylysmy bardzo ciekawe jak beda one wygladac, kto po raz pierwszy pojdzie z nami do firmy i czy sie dogadamy. W krotkim czasie wszystko sie wyjasnilo. Osoba, ktora miala z nami pracowac byla Sibel, ktora jest turczynka. Juz zaraz po zapoznaniu sie i rozmowie z nowa kolezanka wiedzialysmy, ze bedziemy sie dogadywac i bedzie sie nam bardzo dobrze razem wspolpracowac. Gdy dotarlysmy na miejsce poznalysmy nasza szefowa, a takze opiekunke w czasie praktyk i pozostalych pracownikow firmy. Wszyscy byli i sa dla nas bardzo mili, zyczliwi, pomocni. Zawsze mozemy uzyskac od nich pomoc. Nasze obowiazki sa bardzo rozne. miedzy innymi zajmujemy sie organizacja wewnetrzna firmy zwiazana w duzej mierze z biurem. jednym z naszych zadan bylo stworzenie  wizytowek dla naszej opiekunki co wymagalo rozszyfrowania niemieckiego porogramu. Nie bylo to proste. Oprowadzalysmy takze klientow po wystawach. Czasami jest nawet zabawnie np. jedna z klientek byla niemka ale nie znajac angielskiego mowila do nas po czesku, a my po polsku i swietnie sie porozumialysmy. Nasza opiekunka organizuje co czwartek lekcje angielskiego. Mialysmy przyjemnosc uczestniczyc juz w dwoch lekcjach i dzieki temu bardziej podszlifowac jezyk. Lekcje bardzo nam sie podobaly byly przeprowadzone w bardzo ciekawy i interesujacy sposob. Wszystkie zlecone nam zadania wykonywalysmy dokladnie i starannie, a nasza opiekunka zawsze twierdzi, ze lepiej by tego nie zrobila i chwali nas, az za bardzo. pobyt w Mohr-Villa e.V. bedziemy bardzo mile wspominac poniewaz atmosfera jest tam bardzo dobra i doswiadczenie jakie udalo nam sie tutaj zdobyc napewno przyda nam sie w dalszym zyciu, a co wiecej porozumiwanie sie w jezyku angielskim idzie nam coraz lepiej.

Wyprawa na zamki Ludwika II „Szalonego”

sobota, Listopad 20th, 2010

W dniu dzisiejszym udaliśmy się na wycieczkę do Fussen, skąd autobusem można się dostać do dwóch malowniczo położonych zamków: Hohenschwangau i Neuschwanstein. Ten pierwszy, wybudowany w 1837 roku , był letnią rezydencją rodu Wittelsbachów i miejscem w którym wychował się król Ludwik II. To on, zainspirowany twórczością Richarda Wagnera, postanowił w 1868r wybudować zamek Neuschwanstein, powyżej zamku jego rodziców. Jako że Ludwik nazywany był „szalonym królem” wnętrza zamku przywołują na myśl „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”. Z zewnątrz zamek przypomina mi trochę miejsce zamieszkania Drakuli a podobno stał się inspiracją dla stworzenia logo Walt Disney Company.

W kwestii organizacyjnej: jeśli będziecie wybierać się kiedyś do obydwu zamków, musicie bardzo pilnować godziny. Bilety kupujecie na dole i mają kod kreskowy, przy pomocy którego otwieracie bramkę. Jeśli nie zdążycie (bo np. tak jak my będziecie chcieli po drodze zjeść obiad) to nie wpuszczą was do środka (swoją drogą zabawnie wygląda, jak technologia przeplata się z historią). My cudem zdążyliśmy dosłownie w ostatniej chwili i to tylko dzięki temu, że złapaliśmy autobus z szalonym kierowcą:) Ale o samej podróży nie będę pisała, bo mogą nas czytać ludzie o słabych nerwach… (wyobraźcie sobie tylko: wąska górska droga, serpentyny, …)

Agnieszka Chmielowiec

Moje wrażenia

sobota, Listopad 20th, 2010

Aż trudno w to uwierzyć, ale dziś mija drugi tydzień od naszego przyjazdu, więc i ja postanowiłam w końcu coś napisać. Uczniowie ciężko pracują, ale ja też się tutaj nie nudzę. W każdym tygodniu chodzę kontrolować ich na praktykach i muszę przyznać, że radzą sobie bardzo dobrze, a niemieccy pracodawcy są z nich bardzo zadowoleni.

Miałam też okazję dość dobrze poznać system szkolnictwa w Bawarii. Obserwowałam kilka lekcji języka angielskiego, kilkakrotnie odwiedziłam szkołę i dużo rozmawiałam z niemieckimi nauczycielami. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że mimo pozornego braku dyscypliny każdy uczeń bardzo poważnie podchodzi do zdobycia wykształcenia i uczy się dla siebie, a nie dla rodziców lub nauczycieli.

Monachium zaskoczyło mnie pod wieloma względami. Ludzie są tu bardzo życzliwi i otwarci, a Niemcy wydają się być bardzo tolerancyjnym krajem.

Agnieszka Chmielowiec

Wycieczka do MTU i Wydzialu Kultury Konsulatu Generalnego RP w Monachium

środa, Listopad 17th, 2010

W dzisiejszym dniu o godzinie 9 wyruszylismy na wycieczke. Po ok. 2 godzinnym marznieciu nareszcie dotarlismy do celu. Na miejscu przywital nas Pan Mariusz, ktory oprowadzil nas po MTU, firmie zajmujacej sie produkcja silnikow do samolotow cywilnych jak i wojskowych. Na poczatku przedstawiono nam krotka prezentacje na temat firmy w Monachium jak i w Rzeszowie. Potem zostalismy oprowadzeni po muzeum, w ktorym znajdowaly sie stare wersje silnikow. Nastepnie zapraszono nas na pyszny obiad w firmowej stolowce. Najedzeni i zadowoleni wybralismy sie do hali gdzie produkowane sa poszczegolne czesci. Z uwagi na okropne zimno wypilismym cieplutka kawe, pozegnalismy sie i ladnie podziekowalismy. Kolejnym naszym celem byl Wydzial Kultury, w ktorym spotkalismy sie z Pania Ewa, ktora opowiedziala nam o ich pracy i zadaniach. Spedzilismy tam milo czas glownie na rozmowie o roznicach pomiedzy Niamcami, a Polska. Okropnie zmarznieci i niestety zmeczeni udalismy sie do hostelu.

Niedziela :)

środa, Listopad 17th, 2010

Dzien zaczelismy od pojscia do kosciola, nietypowego co do budowli, calego ze szkla. Potem poszlismy na spacer w kierunku letniego barokowego palacu Wittelsbachow zwanego Nymphenburg. Podziwialismy piekny, ogromny park, ktory obeszlismy do okola. Nastepnie pojechalismy do Olimpiapark czyli znanego kompleksu obiektow sportowych. Oczywiscie nie moglismy nie udac sie na 290-metrowa wieze olimpijska z ktorej rozciaga sie piekny widok na Monachium i widniejace w oddali Alpy. Nastepnie udalismy sie spowrotem do hotelu. Tak wygladala nasza niedziela w Monachium.:)